Wywiad z byłą dyrektorką naszej placówki p. Anną Pilarską
1) Czy pamięta Pani swój pierwszy dzień w szkole jako nauczyciel………
Pierwszego dnia niestety nie pamiętam. Z pewnością towarzyszył mi pewnego rodzaju stres związany z nową sytuacją jednak nie był on na tyle duży by zapisać się w pamięci. Zazwyczaj wszystko co nowe budzi w nas lekki strach, obawę „jak to będzie…”.
Początki swojej pracy wspominam jednak bardzo dobrze. Nasza szkoła była mi znana, byłam jej absolwentką, tutaj odbywałam praktyki zawodowe. Znałam już grono pedagogiczne, specyfikę szkoły więc łatwiej mi było stawiać pierwsze kroki w zawodzie. Zawsze mogłam liczyć na wsparcie i życzliwość bardziej doświadczonych nauczycieli.
Decyzja o wyborze zawodu nauczyciela była w pełni świadoma, wybór matematyki również. Matematyka od dziecka była moją pasją. Rozwiązywanie zadań (nawet tych ze starszych klas), łamigłówek, zagadek sprawiało mi przyjemność. Lubiłam tłumaczyć innym zawiłości i zadania matematyczne. Pomagałam w nauce swoim koleżankom i kolegom, co było taką „przymiarką” do zawodu nauczyciela matematyki.
Moja mama również była nauczycielką więc tajniki pracy pedagogicznej poznawałam od dziecka.
2) Jak wyglądała szkoła, gdy zaczynała Pani u nas pracę?
Szkoła jako budynek była dużo mniejszym obiektem. Nie było hali widowiskowo-sportowej, ORLIKA ani placu zabaw. Brakowało również łącznika między budynkiem klas I-III a budynkiem głównym, co było dużym kłopotem. Uczniowie z budynku klas I-III chcący skorzystać z biblioteki czy stołówki mieszczących się w budynki głównym, niezależnie od pogody musieli przechodzić na zewnątrz. Szkolna kuchnia – dziś nowoczesna, przestronna, wyposażona profesjonalny sprzęt, 30 lat temu była bardzo skromna. Pamiętam w niej jeszcze kuchnię węglową.
Pierwsze komputery pojawiły się w naszej szkole dopiero w roku 1996, a tablice interaktywne w 2011 r. Urządzenia te bardzo wzbogaciły proces edukacyjny, pomagają uatrakcyjnić lekcje, a uczniom lepiej zrozumieć przekazywane treści. W początkach mojej pracy takim ”nowoczesnym” urządzeniem był rzutnik, na którym można było wyświetlić tekst czy rysunek wykonany na specjalnej folii. W niektórych klasach był telewizor i magnetowid umożliwiające wyświetlenie filmów edukacyjnych.
W latach 90-tych klasy były bardzo liczne, nawet do 32-33 uczniów. W każdym poziomie mieliśmy zazwyczaj po 4 klasy więc uczniów było dużo więcej niż obecnie, a obiekt znacznie mniejszy. Klasy I-III jeszcze do niedawna uczyły się na dwie zmiany gdyż brakowało izb lekcyjnych.
W latach 90-tych w klasach I-III funkcjonowało nauczanie przedmiotowe. Kształcenie zintegrowane i ocenę opisową wprowadzono dopiero w 1999 roku, a nauczanie języka obcego w klasach I-III dopiero w roku 2008. Ciekawym przedmiotem w starszych klasach były zajęcia praktyczno-techniczne, na których dziewczęta uczyły się sztuki gotowania, szycia, haftowania itp. natomiast chłopcy majsterkowania. Szkoda, że ten przedmiot zmienił formę i obecnie lekcje techniki są w większości teoretyczne.
3) Wydarzenie z pracy w naszej placówce, które utkwiło Pani w pamięci, pozostawiło niezatarte wspomnienia.
Takich wydarzeń mocno zapadających w pamięć było przynajmniej kilka. Należały do nich m. in. jubileusze szkoły, szczególnie 70-lecie i 90-lecie naszej szkoły. Obchodom 70-lecia szkoły towarzyszył zlot jej absolwentów. Była to całodzienna uroczystość z ogniskiem i wieczornicą, w której wystąpili również absolwenci szkoły. Byłam wówczas młodym nauczycielem, który z podziwem patrzył na radość absolwentów ze wspólnego spotkania w murach szkoły. Pełen wzruszeń był dla mnie także jubileusz 90-lecia. Pełniłam już wtedy funkcję dyrektora i przygotowując się do tego święta zagłębiłam się w historię szkoły. Powrót do zdjęć, wydarzeń, wspomnień o osobach, które odeszły, piękna część artystyczna, wystawy sukcesów naszych uczniów oraz talentów pracowników i absolwentów spowodowały u mnie łzy wzruszenia.
Szczególne miejsce w mojej pamięci pozostało dla wspólnego odśpiewania przez całą społeczność szkolną, wszystkich uczniów i pracowników oraz gości hymnu państwowego w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, dokładnie o godzinie 11.11. Była to bardzo podniosła chwila. Uroczystość uświetniła obecność 100-letniej absolwentki szkoły.
Ogromnym przeżyciem emocjonalnym, które zapisało się w moim sercu stało się także pożegnanie absolwentów w okresie pandemii. Uroczystość w małych grupach, bez udziału gości, w maseczkach, z dystansem społecznym i brak możliwości uściśnięcia dłoni na pożegnanie….. Były to bardzo trudne chwile.
cz. II
1) Jak wyglądały za Pani czasów przerwy międzylekcyjne?
Kiedy byłam uczennicą podczas przerw mieliśmy obowiązek spacerować. Miała to być forma relaksu, rozluźnienia oraz dotlenienia organizmu po 45 minutach siedzenia w ławkach i wysiłku umysłowego. Spacerowaliśmy trójkami, czwórkami wokół holu, a w ciepłe, pogodne dni przerwy spędzaliśmy na świeżym powietrzu. Obecnie znaczna część terenu szkoły jest zabudowana, ale w latach 80-tych czy 90-tych tej przestrzeni, gdzie uczniowie mogli aktywnie spędzać czas było sporo. Myśmy nie znali telefonów komórkowych więc przerwy spędzaliśmy rozmawiając czy bawiąc się ze sobą. Popularnymi wówczas grami na przerwach była m. in. gra w klasy, skakanie na skakankach, skakanie „w gumę”, berek.
2) Czego życzyła Pani uczniom i nauczycielom z okazji 100 rocznicy powstania naszej szkoły?
Przez wiele lat hasło przewodnie naszej szkoły brzmiało „Szkoła to mój drugi dom”. I tego właśnie życzę, aby każdy uczeń, nauczyciel i pracownik szkoły czuł się w niej jak w domu, wśród życzliwych, przyjaznych, szanujących się nawzajem osób, na których wsparcie może zawsze liczyć, ale też sam takim wsparciem otacza innych. Życzę, aby czas spędzony w tej szkole pozostawił tylko miłe wspomnienia, żeby zawiązały się tu przyjaźnie, być może na całe życie oraz byście zawsze wspominali ten czas z wdzięcznością i sentymentem.